ZACZYNAMY :)

Napisał Radek @ 10 lipca 2019


Nadciąga jak bumerang, napawa optymizmem. Jak co roku o tej porze jesteśmy już w blokach startowych i czekamy na najważniejszy moment. Europejskie puchary to prestiż,kasa oraz przede wszystkim jakość piłkarska. O ten ostatni aspekt musimy zacząć walczyć. Nie ma już czasu, teraz albo nigdy. Szkoda,że kolejny sezon pod tym samym szyldem przystępujemy do rozgrywek...szyldem „nie skompromitować się”. 
Jednak nie ma co się odwraca za siebie. Było minęło, lecz teraz jest idealny moment na rozpoczęcie naprawy błędów z ostatnich kilkunastu lat.
Już dzisiaj swój pierwszy mecz rozegra Piast Gliwice, który na Białorusi rozpocznie batalię o fazę grupową Ligi Mistrzów. Przeciwnik zdecydowanie lepszy, Bate Borysów to dominator w lidze białoruskiej, jednak w ostatnich latach polskie kluby odpadały na tym etapie rozgrywek z klubami znacznie słabszymi, nie uważanymi za faworytów. Dlatego brak presji awansu nie powinien przeszkadzać podopiecznym Waldemara Fornalika.

źródło: pl-pl.facebook.com
Kolejne kluby swoją przygodę rozpoczną w czwartek. Cracovia Kraków oraz Legia Warszawa pierwsze spotkania rozegrają na wyjeździe. Krakowski klub rozpocznie przygodę w europejskich pucharach od wyjazdu na Słowację i spotkania z DAC 1904 Dunajska Streda, z kolei warszawski klub od wyjazdu na Gibraltar i starcia z Europa FC. Przeciwnicy łatwi i przyjemni, dlatego trudno znaleźć argumenty przemawiające za odpadnięciem polskich klubów.
Ostatni polski klub, czyli Lechia Gdańsk walkę o fazę grupową Ligi Europy rozpocznie od drugiej rundy, gdzie zmierzy się ze zwycięzcą pary FC Inter Turku (Finladnia) / Brondy IF (Dania). Przeciwnicy wymagający, jednak w zasięgu polskiego klubu.
Największym niebezpieczeństwem dla polskich klubów jest późno rozpoczęta liga.

źródło: https://twitter.com/grajmy_razem

Startujemy 19 lipca...w zasadzie to od 13 lipca od meczu o Superpuchar Polski. Czemu nie wcześniej? Któż to może wiedzieć...dla klubów tydzień wcześniej byłby optymalnym rozwiązaniem. Piękna pogoda,jedno spotkanie więcej w nogach - to tylko pomoże walczyć o wyższe cele w Europie.
Spoglądając z boku na pary otwarcia europejskich pucharów dla Ekstraklasy, ciężko zauważyć jakiekolwiek zagrożenie. Wiem, wiem, powiecie, że Bate z tym doświadczeniem nie do ogrania... jednak to tylko Bate i nic więcej nie napiszę:) Kończąc, przeciwnicy wymagający, ale w zasięgu polskich klubów. My kibice musimy trzymać kciuki i wierzyć, że "szyld" Ekstraklasy zniknie tego lata i od sezonu 2019/20 będziemy poważnie traktowani w piłkarskiej Europie.

PIF PAF

Napisał Radek @ 25 marca 2019

Aż wierzyć się nie chce, że to tak szybko i sprawnie poszło. Ale to niech się martwią wieczni pesymiści. My z kolei skupmy się na tym co było dobre oraz pozytywne.
Sześć punktów w dwóch spotkaniach oraz trzy bramki strzelone, pokazują, że Jerzy Brzęczek opanował lekkie zadymienie na pokładzie. Krok po kroku stara się ulepić optymalny skład, który po tym dwumeczu jeszcze się nie wykrystalizował, ale na to miało wpływ wiele aspektów.


źródło: sport.radiozet.pl
Przywitanie się z publicznością w tych eliminacjach było stonowane. Trzy bramki z przeciętnymi przeciwnikami oraz dłuższymi momentami gra w spowolnionym tempie. Pomimo tego możemy zacząć myśleć, że kolejne spotkania eliminacyjne będą poligonem doświadczalnym przed Mistrzostwami Europy w 2020 roku.
Największym plusem dwumeczu jest oczywiście czyste konto. Pierwsze dwa spotkania pod wodzą Jerzego Brzęczka z zerem z tyłu. I fajnie, że właśnie w tym momencie to się zdarzyło. Spokojna głowa pozwala na większą kreatywność oraz wprowadzenie w życie nowych schematów rozgrywania gry...choćby podszlifować stałe fragmenty gry.
Najlepsze wrażenie na boisku pozostawił w mojej ocenie Kamil Grosicki, który zarówno w meczu z Austrią jak i z Łotwą szarpał i powodował, że przed bramką przeciwnika robiło się gorąco, szczególnie w spotkaniu z Austrią. 
Filary kadry czyli Kamil Glik oraz Grzegorz Krychowiak zaprezentowali się poprawnie. Szczególnie Krychowiak w spotkaniu z Łotwą potrafił oprócz walki zaoferować kilka długich podań otwierających szansę dla ofensywnych graczy.

źródło: sport.pl

Chyba już dojrzał do bycia pierwszym w kadrze. Wojciech Szczęsny to teraz pewny, opanowany, od tyłu dyrygował obrońcami, a interwencja z 90 minuty z meczu z Austriakami oraz z 3 minuty meczu z Łotwą w mojej ocenie to kluczowe momenty dla tej kadry. Bez tych interwencji nie byłoby niczego, a pewnie i selekcjoner byłby inny.  Przeprowadzka do Turynu zrobiła z Wojtka mężczyznę na boisku.
Automaty, zachowania, przyzwyczajenia...miał to Reca i otworzyliśmy worek z Łotwą. Ok, powiecie, że słabo w ataku, bezbarwny, ale to po stronie Kędziory poszła najlepsza sytuacja dla Łotyszy, a lewy obrońca w defensywie zagrał bardzo poprawnie...no i zaliczył asystę.
Szukanie "8" można rozpocząć od nowa. Niestety, ale Mateusz Klich nie potrafi udźwignąć tej pozycji. Ciągle schowany za przeciwnikiem, nie mający ryzyka w swoich poczynaniach. W defensywie problemy z ustawieniem. Kandydatów jest kilku, czas na poszukiwania i obserwację są. Nic tylko przeprowadzić odpowiednią analizę i problem z głowy.
Na koniec kilka słów o Krzysztofie Piątku. Pif Paf wystrzelił i ma się wyśmienicie. Idealne uzupełnienie w ataku polskiej reprezentacji dla Roberta Lewandowskiego. Jest tam gdzie nie ma Lewego który się cofa i pomaga rozgrywać. Szkoda tej sytuacji z meczu z Austrią, gdyż byłaby to wisienka na torbie ich współpracy. Z kolei o Robercie Lewandowskim nie ma sensu więcej pisać, ponieważ brameczka i jego postawa tylko potwierdzają, że jest liderem tej ekipy. A jeszcze ta chemia z Krzyśkiem Piątkiem...miód malina:)

źródło: sport.interia.pl

Wiosenne spotkania zakończyliśmy w stylu Piątka...pif paf...dwa strzały i komplet punktów. Jest ogrom materiału do przemyślenia. Czas dla sztabu szkoleniowego. Jeżeli w czerwcu zgarniemy całą pulę w spotkaniach z Macedonią i Izraelem, to od września rozpoczniemy przygotowania do przyszłorocznego Euro. Fajnie, że coś się rodzi...Powodzenia!

NAJWAŻNIEJSZY PIERWSZY KROK

Napisał Radek @ 21 marca 2019

Wiosna zbliża się wielkimi krokami a wraz z nią zbliżają się jedyne ważne mecze w polskiej piłce. Cała Europa już jest rozkręcona,tylko nie Polska. My tradycyjnie wiosną przyglądamy się jak możni walczą o najważniejsze trofea. Niestety o tej porze roku tylko reprezentacja w kraju nad Wisłą elektryzuje kibiców. Jak na razie scenariusz pozostaje ten sam. Jednak nie zaprzątajmy sobie głowy tym gdzie nas nie ma.

źródło: przegladsportowy.pl

Już w czwartek polska ekipa zmierzy się na otwarcie eliminacji do Euro 2020 z Austrią. Na papierze przeciwnik najmocniejszy w naszej grupie.
Selekcjoner Jerzy Brzęczek powołał w jego ocenie najlepszych na obecną chwilę piłkarzy. Nie ma sensu polemizować z powołaniami,gdyż każdy ma swoją wizję i przemyślenia. Skupmy się więc na tym jak najlepiej ustawić skład i rozpocząć eliminacje od zwycięstwa.

źródło: laczynaspilka.pl

Na pierwszy rzut oka jesteśmy faworytami grupy i nie ma co gadać...awans to plan minimum całego przedsięwzięcia pod tytułem Euro 2020.
Wraz z pierwszym gwizdkiem w Wiedniu rozpoczynamy walkę o pierwsze miejsce w grupie. Dzisiejszego wieczora jesteśmy faworytem. Mając takich trzech snajperów, trudno inaczej myśleć. Oczywiście już teraz możemy być pewni, że co najwyżej dwóch wybiegnie w podstawowej jedenastce...oby, bo polskie gazety podają, że wyjdziemy tylko z jednym "bombardierem". A szkoda, gdyż ustawienie na szpicy Krzysztofa Piątka, a za nim podwieszonego Roberta Lewandowskiego to optymalne ustawienie linii ataku.

źródło: https://twitter.com/UEFAComPiotrK/status/1108351841543299072

W tygodniu sam selekcjoner oznajmił, że bramkarzem numer jeden w Wiedniu będzie Wojciech Szczęsny. Decyzja lekko niezrozumiała, ponieważ w kadrze zdecydowanie pewniejszym punktem jest Łukasz Fabiański, co pokazują mecze na wielkich turniejach. Wojtek ma problem z udźwignięciem spotkań o największym ciężarze gatunkowym.
Jeśli chodzi o linię obrony to ustawienie na środku obrony Kamila Glika z Michałem Pazdanem będzie najbezpieczniejszą opcją, ponieważ zgranie tych Panów jest obecnie najważniejsze przy budowaniu defensywy. Oczywiście pozostali kandydaci również mają szansę na pierwszą jedenastce, ale w mojej ocenie, przy tym, że każdy z nich gra regularnie w swoim klubie, to aspekt zgrania jest tu najważniejszy.
Jeśli chodzi o boki to muszą być wystawieni piłkarze o zachowaniach czysto związanych z daną pozycją, dlatego przestawianie prawego obrońcy na lewą stronę jest nie do przyjęcia. Rozwiązanie jest proste... Bartosz Bereszyński na prawej a Arkadiusz Reca na lewej. Rozumiem tych co mówią, że jak nie grasz w klubie to nie grasz w kadrze...ale, to tylko jeden mecz, dlatego nie kombinowałbym, tylko postawił na piłkarzy, którzy zachowania na danej pozycji mają we krwi.
Najłatwiejsza jest linia pomocy, ponieważ para środkowych pomocników Grzegorz Krychowiak i Mateusz Klich to obecnie optymalne ustawienie. Na skrzydłach oczywiście stawiam na szalejącego w Football League Championship Kamila Grosickiego, a na drugiej stronie (preferowałbym na lewej jako fałszywy lewy pomocnik) Piotra Zielińskiego z Napoli. Schodzący do środka Zielu daje kadrze wiele rozwiązań w ataku pozycyjnym jak i w szybkiej kontrze.
No cóż, pozostaje nam czekać na inaugurację eliminacji. 20:45 startujemy, ale ja osobiście już rozgrywam ten mecz w głowie, no i wychodzi, że nie możemy go przegrać:)

KOREKTY

Napisał Radek @ 5 lutego 2019

Z ostatnią minutą stycznia w najważniejszych piłkarskich miejscach zamknięto okno. W tym roku nie było to mocne trzaśnięcie tylko domknięcie. Możni piłki nie byli chętni do wydawania grubych milionów, a i sami piłkarze nie nalegali na zmianę otoczenia.

Okres transferowy od zawsze jest przerywnikiem od zielonej murawy. Co prawda nigdy nie dorówna boiskowym emocjom, ale nie raz potrafił wywołać ogromne poruszenie.

Tym razem nie dostaliśmy żadnej niespodzianki, która by swoim echem spowodowała lekkie wstrząsy na kuli ziemskiej.

źródło: pomorska.pl

Zacznijmy od najlepszej ligi świata i wypożyczenia Madridistas do Atletico Madryt. Sprowadzenie Alvaro Moraty pokazuje, jaki jest cel numer jeden dla Diego Simeone. Oprócz poruszenia w stolicy Madrytu, próżno szukać kolejnych ciekawych ruchów hiszpańskich klubów. Jedynie wypożyczenie Kevina Prince'a Boatenga z Sassuolo od FC Barcelony jest godne uwagi oraz ruch transferowy Real Madryt, który kupił za 17 mln euro 19-letniego Hiszpana Brahima Diaza z Manchesteru City.

źródło: eurosport.tvn24.pl

Również w Premier League odbyło się bez fajerwerków. Jedynie na uwagę zasługuje wypożyczenie Gonzalo Higuaina z AC Milan do Chelsea Londyn oraz Denisa Suareza z FC Barcelony do Arsenalu Londyn.
 



źródło: tvp.info

Dzięki przenosinom Higuaina do Londynu, to właśnie w Serie A doszło do najciekawszych ruchów transferowych w zimowym okienku. A to wszystko za sprawą AC Milanu, który wydał na dwóch piłkarzy 70 mln euro Jednym z nich jest Krzysztof Piątek, "polski bombardier" który po półrocznej przygodzie w Genui przeniósł się na San Siro, gdzie od samego początku stał się gwiazdą Rossonerich. Kosztujący 35 mln euro Polak wraz z drugim zimowym wzmocnieniem (Lucas Paqueta) tworzą duet, który może przenieść Milan na właściwe miejsce. Liga Włoska to obecnie najchętniej wybierany kierunek przez polskich piłkarzy. Polacy wyrobili sobie we Włoszech renomę. Jesienią szesnastu Polaków biegało po włoskich boiskach, a zimą przyklepano czerwcowe przenosiny kolejnej trójki (Filip Jagiełło z Zagłębia Lubin do Genoi, Szymon Żurkowski z Górnika Zabrze do Fiorentiny oraz Sebastian Walukiewicz z Pogoni Szczecin do Cagliari).

Jeśli chodzi z kolei o transfery, które mogłyby wzmocnić polską Ekstraklasę niestety kolejny raz się nie doczekaliśmy i wszystko na to wskazuje, że się nie doczekamy. Dlatego pozwolę sobie ominąć ten temat i szybciutko przejdę do Bundesligi, a tam czołówka ligi myśli o przyszłości, czego potwierdzeniem są transfery 20-letniego środkowego obrońcy Argentyńczyka Leonardo Balerdiego (Borussia Dortmund) oraz Kanadyjczyka, utalentowanego pomocnika (Bayern Monachium). 

Jednak rekord zimowego okienka padł we Francji, gdzie Paris Saint Germain wydało na pomocnika Leandro Paredesa 47 mln euro. Duży ruch panował w największym rozczarowaniu jesieni w całej Europie.Do Monaco trafili m.in. obrońca Naldo, pomocnik Cesc Fabregas czy napastnik Gelson Martins.

Na szczęście od kilku okienek w tym całym transferowym szumie pojawiają się epizody z polskim akcentem Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej, a do nich dołączą trafne i przemyślane kroki przedstawicieli polskich klubów, którzy swoimi ruchami spowodują, że Ekstraklasa piłkarsko będzie rosła, a polski futbol będzie istniał nie tylko na papierze podczas okienek, ale również na murawie.